.

.

wtorek, 17 września 2013

Rozdział XI

-No nareszcie jesteście- odezwał się Dawid
-Możesz powiedzieć po jakiego mnie tu przyprowadziłeś?- spokojnie spytałam sie Franka
-A co? Nie odpowiada ci nasze towarzystwo?-wtrącił się Paweł
-Dowiedziałeś się już, który listonosz jest twoim ojcem?- odgryzłam się
-Jak ona się nie zamknie, to ja ją zamknę- zwrócił się do Franka
-Nie zapominaj, że jest moją dziewczyną- pogroził mu i objął mnie ramieniem
-Mogę już wracać do środka?-spytałam
-Nie zostaniesz z nami?
-Nie mam ochoty.
-No ja chcesz. Za chwilę tam przyjdę
-Nie musisz. Mam z kim tańczyć
-Ej.. Może trochę zluzuj, co?
-Zazdrosny?- cwaniacko się uśmiechnęłam
-Ja? No coś ty- zaśmiałam się powoli odeszłam w stronę sali. 






*Oczami Franka*

-Zazdrosny?- spytała cudownie się uśmiechając. Jej oczy błyszczały. Wyglądała pięknie. Ciężko jest mi się powstrzymać, by jej nie pocałować.
-Ja? No coś ty..- skłamałem. Tak na prawdę byłem o nią cholernie zazdrosny. Nie wiem dlaczego puściłem ją samą. Przecież mogłem iść z nią zatańczyć. Jaki ja jestem głupi! A to wszystko przez chłopaków.
-Jeszcze ci się nie znudziła?- zagadnął Dawid
-Zwariowałeś? Wiesz jak ona się rusza na parkiecie?- szybko odpowiedziałem
-No ładna to ona jest- rozmarzył się
-Nie wiem co wy w niej widzicie. Zwykła rozpieszczona i wredna samolubka- skrzywił się Paweł. Nie rozumiem, czemu on jej tak nie lubi. Przecież Emilia jest ideałem. Piękna zgrabna i oczywiście mądra. Jaki ja byłem głupi, że chciałem tylko udawać chodzenie z nią. Przecież bylibyśmy wspaniałą parą.
-Macie?- spytałem a Dawid wyciągnął spod kurtki po piwie dla każdego.
-Ja na razie pasuje- odezwał się Paweł. To było zupełnie do niego nie podobne. Nigdy nie odmawiał żadnego browara.
-Ej stary co jest?- zacząłem się martwić.
-Nic. Po prostu dziś pasuje- wyjął z kieszeni papierosa i zapalił. Postanowiłem się nim nie przejmować. Usiadłem obok drugiego kumpla i razem piliśmy nasz ulubiony napój.
-Pójdę do sali. Może uda wyrwać mi się jakąś laskę- odezwał sie Pawełek, gdy skończył już palić
-Mam prośbę. Pilnuj żeby nikt się do niej nie zbliżał
-Jasne- zaśmiał się i poszedł. 

*Oczami Emilii* 




Wróciłam do sali. Nie miałam ochoty z nimi siedzieć, a szczególnie z Pawłem. Nie trawię tego gościa. Nie rozumiem jak można być takim chamskim i aroganckim. Powinien być trochę milszy, a szczególnie dla mnie. W końcu jestem dziewczyną.
Wszyscy tańczyli, tylko ci mało popularni siedzieli przy stolikach, albo podpierali ściany. Gdy didżej mnie zobaczył puścił do mnie oczko i włączył szybszą muzykę. Wskoczyłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. Przetańczyłam chyba z trzy piosenki, gdy nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach. Zaraz później dotarł do mnie zapach dymu. Odwróciłam się i zobaczyłam Pawła. Co on sobie wyobrażał?
-Zatańczymy?- spytał delikatnie się uśmiechając
-Ja mam tańczyć z tobą? Nigdy.
-Wiedziałem, że się nie zgodzisz. Nie potrafisz.
-Słucham?
-Dobrze słyszałaś. Takie mądrale, jak ty nie potrafią dobrze tańczyć- dobrze wiedziałam, że mnie podpuszcza, ale postanowiłam się zgodzić. Muszę przyznać, że nawet dobrze się ruszał. Nie spodziewałam się, że jest takim dobrym tancerzem. Myślałam, że chce się tylko powygłupiać. A on podszedł to tego poważnie. Ciekawe co mu się stało. Przecież on nigdy nie jest miły. Ciągle tylko wymyśla jak zniszczyć mi dobry humor i obrzydzić mi dzisiejszy wieczór. A może to jego kolejny chytry plan? No i po co ja się zgodziłam? Przecież mogłam sobie spokojnie usiąść przy stoliku i udać, że jestem zmęczona. Ale nie. Ja zawsze muszę się w coś wpakować. Teraz będę myśleć tylko o tym co on znowu wymyślił. Jak ja nie znoszę tego kretyna. Wygląda jakby przejechał twarzą po asfalcie. Nie mam pojęcia skąd biorą się tacy ludzie....
Jedną rękę położył na moim biodrze, a drugą mnie objął. Przyciągnął mnie mocno do siebie. Zapach jego perfum doprowadzał mnie do szaleństwa. Nie mogłam się oprzeć, by się do niego nie przytulić. Położyłam swoją głowę na jego ramieniu. Kątem oka widziałam jak się uśmiecha. Mi też zrobiło się w środku tak jakby cieplej. Czułam się na prawdę dziwnie. Wiedziałam, że nie powinnam z nim tańczyć, ale nie mogłam się też powstrzymać. Wiem, że się powtarzam, ale po prostu nie wiedziałam co mam myśleć...




Piosenka się skończyła. Staliśmy na przeciwko siebie wpatrując się w oczy. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej, a ja zamknęłam swoje paczadła.
-Mieszasz mnie równo z błotem, ale chcesz żebym cię pocałował- szepną mi do ucha
-Idiota z ciebie!- krzyknęłam. Najpierw sam doprowadził mnie do takiego stanu, a teraz się ze mną drażni i droczy. Mogłam się tego po nim spodziewać. Jaka ja jestem głupia!
-A co ja takiego zrobiłem?- uniósł jedną brew. Coraz bardziej mnie denerwował. Zachowywał się jak jakieś niewiniątko.
-Dobrze wiesz!- powiedziałam i zeszłam z parkietu. Jak ludzie mogą być tak fałszywi. Muszę przyznać, że tańcząc z nim poczułam się wyjątkowa. Chyba się w nim zauroczyłam. Nie mogę jednak dać po sobie tego poznać. Nie chcę nawet myśleć co by się stało, gdyby ktoś się o tym dowiedział. Nie miałabym życia. 

Poszłam do łazienki. Wyjęłam z torebki telefon i zadzwoniłam do Kacpra. Poprosiłam, by po mnie przyjechał. Nie miałam ochoty na zabawę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i zacząć obmyślać plan zemsty na Pawle... 

_______________
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Zaczęła się szkoła i miałam coraz mniej czasu. Teraz postaram się już regularniej dodawać.
PS Jeśli to czytasz to zostaw po sobie komentarz. One bardzo motywują i dają mi zachętę do pisania kolejnych rozdziałów. ;) 

3 komentarze:

  1. Świetne jest to opowiadanie, pisz tak dalej i czekam z niecierpliwością:)
    Masz do tego talent.
    Życzę jak najwięcej weny i motywacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śietne czekam na nexta. Jezu pisz szybko! :D

    OdpowiedzUsuń