.

.

środa, 17 lipca 2013

Rozdział I


Podeszłam do nich z kwaśną miną.
-Violetta. Co ty masz na sobie? Skąd masz tą koszulę? Z resztą nie odpowiadaj. Wolę nie wiedzieć. Olu, są może jakieś nowe plotki?
-Za tydzień jest bal na powitanie lata. Po raz pierwszy mają wybrać na nim królową lata. Bez wątpienia to będziesz ty. Chłopcy już zaczęli prosić dziewczyny na ten bal. Dzisiaj będziesz mieć dużo propozycji.
-Tylko, żeby one były wyłącznie od kogoś wartego uwagi.
-Słyszałam, jak Anna rozmawiała z Elą o tym, że podobno Franek chce cię zaprosić. To najpopularniejszy i najprzystojniejszy chłopak w szkole! Każda o nim marzy.
-No coż. Nasi rodzice się znają i nie mam wątpliwości, że to on będzie szczęściarzem towarzyszącym mi na zabawie.
-Za pięć minut pierwsza lekcja Emilko.
-Ile razy wam mówiłam, że nie lubię jak się tak do mnie mówi?!
-Przepraszam.- wyjąkała ta biedaczka.
-Chodźmy na lekcję. Olu idź po moje książki do szafki, a ty Violetto chodź ze mną pod klasę.- dostojnym krokiem weszłyśmy do szkoły. Jak zwykle wszystkie oczy skierowane były w moim kierunku. Jestem już do tego przyzwyczajona i nie robi to na mnie wielkiego wrażenia. Po drodze do klasy kilku niezbyt fajnych chłopaków próbowało mnie zaprosić, ale wystarczyło że się na nich krzywo popatrzyłam i natychmiast wybili sobie z głowy ten niedorzeczny pomysł. Jak im to w ogóle przyszło do głowy. Trzy pierwsze lekcje minęły dość szybko. Przegadałam je z Olą o nowej kolekcji ubrań. Nadszedł czas długiej przerwy. Jak zwykle udałam się na taras, a te idiotki bezmyślnie ruszyły za mną. Skierowałam sie w kierunku nowej ławki, przy której zawsze siadałyśmy i rozmawiały o bezguściu innych, gdy zobaczyłam, że ktoś przy niej siedzi. Było Franek. Pewnie się uśmiechnęłam i równym krokiem podeszłam do niego.
-Witaj Emilio.
-Witaj Franek.
-Idziesz ze mną na bal.
-To pytanie, czy stwierdzenie.
-Przecież mi nie odmówisz.- i nie czekając odszedł w kierunku swoich kumpli. Zachował się w stosunku mnie bezczelnie. No, ale w końcu jest przystojny i mu wolno. W duchu strasznie się cieszyłam, że idę z nim na bal, ale nie mogłam tego tak okazać. Musiałam stwarzać z wyglądu dumną i pewną siebie.
-Gratuluję!- powiedziała Ola
-Teraz twoim zadaniem, będzie aby cała szkoła dowiedziała się, że idę z Fankiem na bal. Jutro wszyscy mają o tym huczeć. Zrozumiałaś?
-Oczywiście Emilio. - reszta lekcji i przerw minęło jak zwykle. No koniec zajęć podeszłam do mojej szafki i zobaczyłam wystający z niej liścik. Ukradkiem schowałam go do torebki. Dostaję takie miłosne liściki od jakiegoś tygodnia. Podobają mi się one, ale nie muszę je ukrywać. Nie chcę aby kto ktokolwiek dowiedział się, że mam cichego wielbiciela. Wyszłam przed murowany budynek i zobaczyłam już moją limuzynę. Minęło jakieś pół godziny, gdy nareszcie znalazłam się w domu. Niestety czekała mnie nie miła niespodzianka.

1 komentarz:

  1. Violetta czy Wioletta? W prologu i w tym rozdziale za każdym razem jest inna wersja.
    btw, a propos prologu:
    "Prolog – wstępna, wyodrębniona część utworu dramatycznego lub narracyjnego, zawierająca relację o faktach poprzedzających zawiązanie akcji; prologiem nazywa się też autorski komentarz poprzedzający utwór." ;)
    mam cichą nadzieję, że w którymś rozdziale stanie się coś, co zrobi z Emilii jej bardziej 'ludzką' wersję...


    --
    storyoframona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń