.

.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział VIII

Chłopcy grali w koszykówkę, a ja siedziałam na ławce i bacznie się im przyglądałam. Kompletnie nie umieli grać. Wcale sobie nie podawali i dziwili się, że przegrywają. Czy tylko ja w tym gronie używam mózgu? Zmęczeni usiedli obok mnie.
-Może zagrasz z nami? - odezwał się Dawid
-Wybacz, ale kompletnie nie umiecie grać i tylko bym się męczyła.
-A ty taka specjalistka? Mogę się założyć, że nie złapałabyś nawet piłki- prysnął Paweł
-Przez 5 lat chodziłam na balet, od 7 lat należę do drużyny w siatkówkę. Raz w tygodniu chodzę na siłownię i gimnastykę, a ty sugerujesz że nie umiem złapać piłki?
-Tak. Właśnie tak sądzę.
-Więc zagrajmy. Jak przegrasz to musisz mnie przeprosić.
-Zgoda, a jak ty przegrasz dasz się pocałować.
-Umowa stoi- uścisnęliśmy sobie ręce i weszliśmy na boisko. Na początku trochę przegrywałam, ale później on nie miał już siły i łatwo było z nim wygrać. Dumna podeszłam do reszty znajomych. Trochę dziwnie się czułam, że jestem tu jedyną dziewczyną, no ale cóż.
-No to słucham twoich przeprosin.
-Nie mam zamiaru cię przepraszać.
-Stary obiecałeś, a po za tym należy jej się to- bronił mnie Dawid
-Sory..- wydukał po cichutku
-Czego ja się mogłam spodziewać, przecież nie stać cię na coś więcej- prychnęłam i usiadłam na przeciwko niego. Siedzieliśmy w ciszy i zabijaliśmy się spojrzeniami, gdy Dawid i Franek zaciekle o czymś rozmawiali.
-Nie patrz się tak, bo ci oczy w ciążę zajdą- w końcu się odezwał
-Jak na ciebie patrzę mam ochotę wysłać sms o treści POMOC
-Czy wy nie potraficie normalnie się do siebie odzywać?- spytał Franek
-Ja nic nie poradzę na to, że ona jest taka tępa.
-Twoja matka musiała chyba najeść się dużo śniegu, żeby urodzić takiego bałwana.
-Przestańcie już sobie tak docinać. Seks na zgodę? - zażartował Dawid. Przynajmniej mam taką nadzieję, że żartował.
-Ja tam bardzo chętnie
-Nie przeżywaj tak bo majtek nie dopierzesz
-Paweł nie zapominaj, że to moja dziewczyna- w końcu odezwał się Franek. Wcześniej nie mógł? A no tak, był zajęty śmianiem się z nas.Pocałowałam go w policzek i usiadłam mu na kolanach.
-Co się tak gapisz jak dupa  na sedes? - skierowałam słowa na Pawła, który nie spuszczał ze mnie wzorku. Pomruczał coś cicho pod nosem i więcej się nie odezwał. Spojrzałam na komórkę. Już 21.30.
-Franek odwieziesz mnie do domu?- spytałam lekko zdenerwowana
-Coś się stało?- spytał poważnie
-Pewnie mamusia martwi się o córeczkę- Paweł myślał, że mi tym dogryzie. Mylił się.
-Rodzice jeszcze w pracy, a ja jestem z kimś umówiona i muszę wracać.
-Mam być zazdrosny?- spytał Franek
-Oczywiście, że nie głuptasie- pocałowałam go w policzek i pociągnęłam za rękę i w kierunku samochodu. Pomachaliśmy znajomym i odjechaliśmy.
-Z kim jesteś umówiona?
-Z kolegą.
-Emilia.. Pamiętasz, że do balu nie możemy spotykać się z nikim innym.
-Spokojnie. Nikt mnie nie zobaczy.
-Ale wiesz, mi nawet nie o to chodzi. Po prostu spodobałaś mi się i...
-Nie. Franek to nie ma sensu. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Zgodziłam się udawać twoją dziewczynę i niech tak zostanie.
-Skoro tak chcesz.
-Tak będzie lepiej. Dzięki, że mnie odwiozłeś. - dałam mu buziaka w policzek i pobiegłam do domu. 


Od razu skierowałam się do swojego pokoju, a potem do łazienki. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie. Przebrałam się i rozczesałam włosy. Zajęło mi to chwilę, bo były okropnie pokręcone. Było już po 22. Bezszelestnie wyszłam z domu i poszłam do parku. Zobaczyłam bruneta z kręconymi włosami odwróconego do mnie tyłem. Na mojej twarzy pojawił się maleńki uśmiech. Podeszłam do niego i dotknęłam jego ramię. Natychmiast się odwrócił. Ujrzałam piękne zielone oczy. Skądś je znałam, tylko nie mogłam przypomnieć sobie skąd.
-Już myślałem, że nie przyjdziesz- usłyszałam jego melodyjny głos. Ubrany był w czarne spodnie, koszulę w kratkę i skórzaną kurtkę. Był nawet bardzo przystojny. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Po prostu mnie zatkało... 

1 komentarz: