.

.

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział IV


Rano obudziła mnie moja kochana psinka. Chwilkę się z nią pobawiłam, po czym szybko stałam i pobiegłam pod prysznic. Później założyłam moją ulubioną bluzę, czarne rurki i również czarne conversy. Do torby włożyłam potrzebne mi rzeczy i windą zjechałam na parter. 
-Witam Panienkę.- usłyszałam głos dobiegający z kuchni
-Rodzice są?- spytałam z nadzieją w głosie
-Kilka minut temu wyjechali do pracy.- ze smutną minką usiadłam przy stole. Po chwili dostałam pyszny omlet i orzechową babeczkę. Zjadłam i wypiłam czekoladowego szejka. Do torby włożyłam butelkę cytrynowej wody i wyszłam. na podjeździe czekała już na mnie limuzyna. Przywitałam się z moim ulubionym szoferem i wsiadłam do środka. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Przed wejściem do szkoły czekały dziewczyny. Podeszłam do nich i przywitałam się.
-Franek pytał o ciebie!- zapiszczała Violetta 
-Czego chciał?- spytałam z niedowierzaniem. 
-Kazał ci przypomnieć o dzisiejszym wieczorze. idziecie na randkę? - z zapałem powiedziała Alex
-Nie powinnaś się tym interesować. Ale jeśli chcesz wiedzieć, to zabiera mnie dzisiaj na bankiet. Możecie rozprowadzić kilka plotek. A teraz chodźmy na lekcję.- nie czekając na odpowiedź udałam się w kierunku klasy. Oczywiście one ruszyły zaraz za mną. Przyzwyczaiłam się już do tego, że ludzie mnie naśladują. W końcu jestem ideałem.
Lekcje minęły mi dość szybko. Najgorszy był język polski. Ta jędza, która chodzi w jednych butach od dwóch lat ( i to w dodatku są to podróbki) zadała wypracowanie na pięć stron. W życiu tego nie napisze! Przy głównych drzwiach stał Franek. Gdy tylko mnie zobaczył, od razu zaczął zmierzać w moim kierunku. 
-Witaj.- powiedziałam z szerokim uśmiechem
-Pamiętasz o dzisiejszym bankiecie?
-Jak mogłabym zapomnieć. 
-Tylko bądź gotowa o 18. Nie lubię czekać.
-Jasne.- powiedział już chyba sama do siebie, bo tak po prostu odszedł. Poczułam się tak jakoś dziwnie. Zawsze ludzie mnie słuchają i podziwiają. A on? Czyżby zapomniał kim jestem? Muszę mu to dziś wytłumaczyć. Wsiadłam do limuzyny, która już na mnie czekała i pojechałam do domu.
Gdy tylko otworzyłam drzwi usłyszałam radosne szczekanie mojego pieska. 
-Panienka Emilia już wróciła? Podać obiad?
-Nie. Przynieś mi tylko do pokoju budyń.- schodami wbiegłam do mojego pokoju. Pierwsze co zrobiłam to natychmiast się przebrałam. Założyłam krótkie szorty i niebieską bluzkę. Włosy związałam w warkocza, zdjęłam szkła i włożyłam okulary. 

Siedziałam na parapecie wpatrując się w okno i rozmyślając, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Była dopiero 14.30, więc na pewno nie mógł by to być Franek. Zbiegłam po schodach i zobaczyłam gosposię trzymającą bukiet kwiatów.
-Właśnie miałam panienkę wołać. Dostawca przyniósł te kwiaty dla pani. Wstawię do wazonu.
-Zanieś je jeszcze do mojego pokoju. Jest jakaś karteczka?
-Tak. Proszę.- powiedziała podając mi liścik. Szybko przeczytałam 'o 16.30 na czacie. Będę czekał' uśmiechnęłam się sama do siebie i pobiegłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa, żeby mieć pewność, że się nie spóźnię. Lubiłam te rozmowy z nim. Nie traktował mnie tak jak wszyscy. Miał swoje odmienne zdanie. Czasami sama nie wiem czego chcę. Lubię jak ludzie mnie podziwiają i liczą się z moim zdaniem, po prostu wtedy czuję się wyjątkowa. niektórzy uważają mnie za rozpuszczoną księżniczkę, i może faktycznie tak jest, ale nie wiedzą, że to tylko taka maska. Brakuje mi kogoś normalnego, kogoś kto mnie zrozumie i polubi za to jaka jestem na prawdę. Dla tego lubię tego, kto ciągle rozmawia ze mną na czacie. Wydaję mi się, że on własnie taki jest. Może to tylko moje marzenie, ale chciałabym się z nim zaprzyjaźnić. Nawet gdybym miała wyrzec się popularności, choć nie wiem czy jestem na to gotowa. jestem jakaś dziwna. Sama nie wiem czego chcę! koniec rozmyślań, bo mnie wezmą do psychiatryka.
Do umówionej godziny zdążyłam umyć, wysuszyć i ułożyć włosy oraz pomalować paznokcie. Spojrzałam na monitor. Dokładnie o 16.30 dostałam wiadomość
*nieznajomy
Kwiaty się podobały?
*ja
Mógłbyś się bardziej postarać. Ciągle kwiaty i kwiaty..
*nieznajomy
Podjęłaś decyzję co do naszego spotkania?
*ja
Owszem podjęłam
*nieznajomy
To jak? Zgadzasz się?
*ja
Dobrze. Spotkam się z tobą, ale po balu.
*nieznajomy
Dlaczego?
*ja
I tak byś nie zrozumiał
*nieznajomy
A właśnie, że rozumiem. Wstydzisz się ze mną pokazać. Na bal idziesz z Frankiem i jakbyś spotkała się z kimś innym na mieście ludzie mogliby zacząć plotkować
*ja
Masz rację. A tobie jeśli na prawdę zależałoby na spotkaniu ze mną zgodziłbyś się.
*nieznajomy
Zależy mi na spotkaniu z tobą. Tylko ty sama nie wiesz czy tego chcesz. Nie chcesz niczego zmieniać. Boisz się zmian.
Nie wytrzymałam i wyłączyłam laptopa. Tak łatwo mnie rozgryźć? Po kilku krótkich rozmowach już mnie rozszyfrował. To prawda boję się zmian. Jeśli dobrze jest tak jak jest, to po co to zmieniać?
Szybko zerknęłam na zegar. Dochodziła już 17. Wpadłam w panikę. W pośpiechu założyłam moją ulubioną granatową sukienkę i zrobiłam mocny makijaż. Spryskałam się perfumami na specjalne okazje i byłam gotowa. Zjechałam windą na parter i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Była 17.55. Gosposia otworzyła drzwi. Do holu wszedł Franek.
-I jak ?- okręciłam się dookoła
-Wyglądasz ślicznie.- ciepło się do mnie uśmiechną i wyszliśmy. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz