.

.

środa, 14 sierpnia 2013

Rodział IX

-Nie poznajesz mnie, prawda? - powiedział po chwili
-A skąd niby miałabym cię znać?- prychnęłam. Faktycznie jego twarz wydawała mi się znajoma, ale mam kiepską pamieć. Ciągle zastanawiałam się kto to jest. Ta myśl nie mogła mi dać spokoju.
-Em, może się przejdziemy?
-Nie lubię, jak nie mówi mi się pełnym imieniem.
-Przepraszam. Kiedyś ci to nie przeszkadzało.
-Czyli musiałeś  mnie poznać bardzo dawno temu
-Oj no wcale nie, aż tak dawno. nie postarzaj nas.
-Nas? Nie wiem jak ty, ale ja mam dopiero 16 lat.
-Na prawdę? A skąd te wszystkie zmarszczki?
-Zamknij się! Powiesz mi wreszcie, jak się nazywasz?- stanął na przeciwko mnie i zatopił swój wzrok w moich tęczówkach. Powoli przybliżył swoją twarz do mojej, ale ja się odsunęłam. A on rozbawiony tą sytuacją cmoknął mnie w policzek.
-Na prawdę mnie nie poznajesz? To ja, Kacper.
-Moment, moment.. To z tobą bawiłam się, gdy byłam mała?
-Wyprowadziłaś się bez pożegnania, gdy miałaś 6 lat. nie ładnie nie ładnie.
-Ale od tej pory minęło 10 lat..
-Ja nigdy o tobie nie zapomniałem- wtuliłam się w niego, a on podniósł mnie i zakręcił mną.Po chwili postawił mnie na ziemi i nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. 



Po chwili oderwałam się od niego i spuściłam głowę w dół. Kiedyś, a dokładniej 10 lat temu byliśmy przyjaciółmi. Nie powinniśmy się całować. Przecież ja o nim nic nie wiem. Zachowuję się jak, jakaś pierwsza lepsza. Ja taka nie jestem.
-Przepraszam.. Nie powinienem- zaczął się jąkać
-Zapomnijmy o tym- posłałam mu ciepły uśmiech znaczący ' mi też jest głupio'.
-Jak mnie znalazłeś? Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś, że to ty? Czemu dopiero teraz się odezwałeś? Co cię do tego skłoniło? - zaczęłam zasypywać go mnóstwem pytań. Kacper przyłożył palec do moich usta, na znak, żeby się już zamknęła. Zrobiłam obrażoną minkę i założyłam ręce, na co on oczywiście wybuchną śmiechem. W środku czułam takie jakieś dziwne ciepło. Dawno się tak nie czułam. Wcześniej wydawało mi się, że brakuje jakiejś mojej cząstki. Chyba dopiero teraz ja odnalazłam, a raczej to ona odszukała mnie.
-No więc.. od czego by tu zacząć?
-Najlepiej od dnia mojej przeprowadzki..
-No cóż.. Muszę przyznać, że tego dnia płakałem
-Płakałeś?- wytrzeszczyłam oczy
-Wyjechałaś sobie tak po prostu, bez żadnego pożegnania..
-Przepraszam. Ja nie chciałam jechać..
-Wiem. To nie twoja wina. No więc tego dnia było mi strasznie smutno, że straciłem przyjaciółkę. Ciągle o tobie myślałem i chodziłem do naszego domku na drzewie.
-Dalej tam jest?- uradowana podniosłam kąciki ust. To miejsce zapamiętałam najbardziej. Spędzaliśmy tam każda wolną chwilę. To był taki nasz azyl. Zbudował nam go ojciec Kacpra i tylko my o tym wiedzieliśmy. Wtedy czułam się jak normalna dziewczyna. Oddałabym wszystko, żeby móc jeszcze się tam choć na chwilę znaleźć i powspominać.
-Nie wiem. Ojciec dostał lepszą propozycję pracy i w wieku 11 lat przenieśliśmy się do Wielkiej Brytanii. nie dawno wróciłem. Obiecałem sobie, że zaraz po powrocie zajmę się poszukiwaniem mojej najlepszej przyjaciółki. Tak też zrobiłem.
-I udało ci się ją znaleźć?- zażartowała,
-No właśnie nie i przyszedłem prosić cię o pomoc- zrobiłam urażoną i smutną minkę, po czym odwróciłam się do niego plecami. Objął mnie w tali i przyciągnął do siebie. Jednak czułam, że robimy coś złego więc natychmiast się od niego odsunęłam. Usiedliśmy na ławce.
-A teraz opowiadaj, co tam u ciebie..
-U mnie nic ciekawego. Rodzice ciągle pracują, a ja ciągle chodzę na zakupy, przyjęcia, bale, bankiety- zaczęłam wymieniać śmiesznie kołysząc głową.
-Czyli mam rozumieć, że prowadzisz życie prawdziwej księżniczki.
-Oczywiście. Właśnie miałeś zaszczyt poznać piękną barbie.
-Nie przesadzaj. Plastikiem to ty nie jesteś.
-Mam taką nadzieję- zaśmialiśmy się.
-Gdzie teraz mieszkasz?- spytałam
-Aktualnie w hotelu. Szukam jakiegoś domu, w którym mógłbym zamieszkać razem z kumplem.
-A twoi rodzice nie mają nic przeciwko?
-Oni zostali w Anglii. Z reszta sami mi to zaproponowali.
-Ale przecież ty jesteś niepełnoletni ...
-Zapomniałaś, że za kilka tygodni mam 18 urodziny? Proszę, proszę.. nie widzieliśmy się zaledwie 10 lat , a ty już zapomniałaś datę mych urodzin.
-Oj przepraszam..- pocałowałam go w policzek.
-Robi się już późno. Lepiej odprowadzę cię do domu.
-Okej- ruszyliśmy w stronę mojej wilii. Przez całą drogę śmialiśmy się i wygłupialiśmy.
-Może zostaniesz u mnie na noc?
-To chyba nie jest dobry pomysł.
-No może masz rację. Spotkamy się jutro?
-Zadzwonię moja królewno- pocałował mnie w czoło, a ja pobiegłam do środka. Od razu skierowałam się do mojego pokoju. Choć było już bardzo późno rodzice chyba jeszcze nie wrócili. Chociaż to. Przynajmniej nie będą mi truć i robić kazań, jak a to ja powinnam być idealnie grzeczna. 

Założyłam białą luźną koszulę i położyłam się na moim bardzo, ale to bardzo miękkim i wygodnym łóżku. Leżałam i rozmyślałam chwilę o dzieciństwie i oczywiście o moim najlepszym przyjacielu. Minęło tylko czasu, a my rozmawialiśmy dzisiaj jakby nic się nie zmieniło. Jakby czas stanął w miejscu. W jego towarzystwie zapominam, o tym że jestem, a raczej moi rodzice są bogaci. Dobrze się z nim bawię. Musimy odnowić swoje kontakty. Teraz potrzebuję prawdziwego przyjaciela... 

4 komentarze: