-Czemu ona taka cicha?- wskazał na mnie.
-Ona ma imię.- odgryzłam się
-Skarbie nie denerwuj się tak, bo złość piękności szkodzi.- kontynuował
-Skarbie, to możesz mówić do swojej mamusi.
-A może dasz się zaprosić na małe piwko?
-Jesteś zabawny, jak mój dziadek po drugiej wojnie światowej. - nie mam pojęcia skąd brałam te teksty, ale muszę przyznać, że byłam usatysfakcjonowana.
-No ale musisz przyznać, że pociągający to ja jestem.- znów zaczął Paweł
-Masz rację. Jak spłuczka do kibla.- wszyscy ryknęli śmiechem a ja mocniej wtuliłam się do Franka. Na twarzy Pawła można było zauważyć duży rumieniec. Mam nadzieję, że da już sobie spokój i więcej się do mnie nie odezwie. Nagle usłyszałam znajomą melodyjkę. Zadzwonił mój telefon. Położyłam palec na ustach, by uciszyć chłopców i odebrałam.
-Cześć mami! - powiedziałam
-Emilia! Gdzie ty jesteś? Bankiet już dawno się skończył.
-Właśnie jesteśmy w samochodzie. Za chwilę będę. Kocham cie. Pa.- rozłączyłam się, po czym odetchnęłam z ulgą. chłopcy wybuchnęli śmiechem.
-Z czego tak japy cieszycie?- spytałam zdziwiona.
-Mamusia martwi się o córeczkę? - zaczepił mnie nie kto inny jak Paweł
-A twój ojciec jest może kucharzem?
-Nie. Czemu pytasz?
-Bo masz twarz jak naleśnik.- chłopcy znów zaczęli się śmiać, oczywiście z wyjątkiem Pawła. On stanął naprzeciwko mnie i wpatrywał mi się w oczy.
-Kurwa!- krzyknął
-Oj wiemy. Nie chwal się.- mocno złapał mnie za nadgarstek. Na szczęście, oczywiście bardzo delikatnie go kopnęłam i natychmiast mnie puścił. Zaczął jakoś dziwnie wymachiwać rękami.
-Ćwiczysz karate, czy łapiesz muchy?- spytałam z trudem powstrzymując śmiech.
-No koniec tego dzieciaki.- wreszcie odezwał się Franek.
-Muszę ją odstawić bezpiecznie do domu, bo jak nie to jej ojciec łeb mi urwie.- pożegnaliśmy się i odjechaliśmy.
-Nieźle mu pojechałaś.- zaczął rozmowę.
-Mówiłam tylko to co myślę.
-Nie znałem cię od tej strony.
-Ja też sie od tej strony nie znałam.- zapanowała cisza. Dopiero, gdy byliśmy na podjeździe znów odezwał się Franek.
-Dziękuję, że udawałaś moją dziewczynę,
-Nie ma za co. Dobrze sie bawiłam- skłamałam. Wtedy Franek delikatnie musnął moje usta. Bez słowa wysiadłam z auta i weszłam do domu. Szybko się przebrałam i położyłam się w salonie na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać.
-Emilia!
-Tu jestem mamo!
-O której godzinie ty wracasz do domu?!- krzyknęła
-Przepraszam. Byłam z Frankiem.
-Masz szlaban na laptopa na miesiąc.- dodała. Obok niej pojawił się tatuś.
-Co? Ale dlaczego? Wróciłam zalewie godzinę później. Mogę zatrzymać komputer? - zrobiłam niewinną i smutną minkę.
-Muszę ją odstawić bezpiecznie do domu, bo jak nie to jej ojciec łeb mi urwie.- pożegnaliśmy się i odjechaliśmy.
-Nieźle mu pojechałaś.- zaczął rozmowę.
-Mówiłam tylko to co myślę.
-Nie znałem cię od tej strony.
-Ja też sie od tej strony nie znałam.- zapanowała cisza. Dopiero, gdy byliśmy na podjeździe znów odezwał się Franek.
-Dziękuję, że udawałaś moją dziewczynę,
-Nie ma za co. Dobrze sie bawiłam- skłamałam. Wtedy Franek delikatnie musnął moje usta. Bez słowa wysiadłam z auta i weszłam do domu. Szybko się przebrałam i położyłam się w salonie na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać.
-Emilia!
-Tu jestem mamo!
-O której godzinie ty wracasz do domu?!- krzyknęła
-Przepraszam. Byłam z Frankiem.
-Masz szlaban na laptopa na miesiąc.- dodała. Obok niej pojawił się tatuś.
-Co? Ale dlaczego? Wróciłam zalewie godzinę później. Mogę zatrzymać komputer? - zrobiłam niewinną i smutną minkę.
-No pewnie. W końcu nic złego nie zrobiłaś. Ale kładź już się spać, bo jest późno.
-Dobranoc tatku.- powiedziałam, po czym pocałowałam go w policzek. Posłałam jeszcze zwycięskie spojrzenie mamie i pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się spać. Dzisiaj był jakiś dziwny dzień, Mam nadzieję, że jutrzejszy będzie o wiele normalniejszy...
-Dobranoc tatku.- powiedziałam, po czym pocałowałam go w policzek. Posłałam jeszcze zwycięskie spojrzenie mamie i pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się spać. Dzisiaj był jakiś dziwny dzień, Mam nadzieję, że jutrzejszy będzie o wiele normalniejszy...
___________
Muszę przyznać, że jest mi trochę smutno. To już 6 rozdział, a nie było jeszcze żadnego komentarza. Mam wrażenie, że piszę to wszystko tylko dla siebie ;(
Postanowiłam, że kolejny rozdział dodam, jak będą minimum dwa komentarze ;)
Muszę przyznać, że jest mi trochę smutno. To już 6 rozdział, a nie było jeszcze żadnego komentarza. Mam wrażenie, że piszę to wszystko tylko dla siebie ;(
Postanowiłam, że kolejny rozdział dodam, jak będą minimum dwa komentarze ;)


Ja czytam ;)
OdpowiedzUsuńEj! To jest zajebiste i ja to tez czytam, i masz dalej dodawac! :D
OdpowiedzUsuń